Info

Więcej o mnie.


Moje rowery
licznik odwiedzin blog
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2015, Styczeń5 - 42
- 2013, Czerwiec5 - 9
- 2013, Maj10 - 24
- 2013, Kwiecień11 - 44
- 2013, Marzec10 - 43
- 2013, Luty4 - 14
- 2013, Styczeń4 - 33
- 2012, Grudzień3 - 8
- 2012, Listopad10 - 61
- 2012, Październik21 - 204
- 2012, Wrzesień26 - 157
- 2012, Sierpień23 - 128
- 2012, Lipiec25 - 174
- 2012, Czerwiec31 - 356
- 2012, Maj29 - 358
- 2012, Kwiecień30 - 378
- 2012, Marzec30 - 257
- 2012, Luty26 - 225
- 2012, Styczeń31 - 440
- 2011, Grudzień29 - 325
- 2011, Listopad30 - 303
- 2011, Październik30 - 314
- 2011, Wrzesień32 - 521
- 2011, Sierpień40 - 324
- 2011, Lipiec34 - 490
- 2011, Czerwiec33 - 815
- 2011, Maj31 - 636
- 2011, Kwiecień31 - 547
- 2011, Marzec36 - 543
- 2011, Luty38 - 426
- 2011, Styczeń37 - 194
Dane wyjazdu:
84.34 km
0.00 km teren
03:49 h
22.10 km/h:
Maks. pr.:37.62 km/h
Temperatura:
HR max:184 ( 93%)
HR avg:157 ( 80%)
Podjazdy: m
Kalorie: 2525 kcal
Na mokro znów, znowuż, ponownie
Środa, 22 maja 2013 · dodano: 10.06.2013 | Komentarze 0
Rano jeszcze jako tako. Orałam pode zefir, więc ciężko było. Na dodatek zmotoryzowane chuje zstępowali się przede mną, zamiast się rozpierzchnąć.Albo nawet i rozproszyć.
No to jednemu takiemu kutafonsonowi przekosiłam lusterko W ZAMIAN. W podzięce.
Skoro nie używa…
No i identycznie jak wczoraj, jak zaczęłam zbierać się po szkoleniu do wyjścia, niebo zaczęło emitować opadem atmosferycznym.
Póki co lekkim.
Termin „póki co” chwilę później zdezaktualizował się.
Ale zdążyłam ujść, umknąć wręcz i zadekowałam się u znajomych w okolicy metra Wilanowska. Nawet dostałam chłodnik i kaweczkę.
Niby burzę przeczekałam, ale i tak z losem pogodzić się swym musiałam. Na sucho nie było szans wrócić.
Niniejszym wykryłam u siebie ZESPÓŁ.
Zespół Rowerzysty Wściekniętego.
Po półrocznej zimie przyszedł czas na porę deszczową. I właśnie to oraz permanentnie upieprzony jak stół Durczoka napęd rozeźla mnie na TĘ chwilę (bo TĄ chwilĄ można solidnie w łeb dostać)
najbardziej.
Kategoria >50 km